Wielki biznes w miniaturowej skali
Znalezienie rynkowej niszy - nawet miniaturowej - to klucz do sukcesu w biznesie. Bielska firma Tololoko tworząca luksusowe modele lokomotyw i samochodów podbija serca klientów z całego świata, od Szwajcarii po Kalifornię
Kilka dni temu do Tololoko wpłynęło duże zamówienie na serię modeli lokomotyw. Zamawiający: Konsul Generalny jednego z państw zachodniej Europy, czyli prawdziwy „VIP Klient”. Wbrew pozorom zamówienie nie jest małe, biorąc pod uwagę, że każdy z 25 centymetrowych modeli kosztuje 7 tysięcy złotych, a jego złożenie z 800 części może trwać nawet pół roku.
Anatol Gacek twórca i właściciel działającej w Bielsku-Białej manufaktury, który w 2002 roku postanowił, że będzie tworzył coś więcej niż tylko modele. Spod rąk jego fachowców-artystów wychodzą prawdziwe miniaturowe dzieła sztuki technicznej, które nie są zabawkami dla facetów w krótkich spodenkach, lecz dobrem luksusowym. Drogim i najwyższej światowej jakości.
Mała wielka nisza
Dodajmy, że unikatowym, ponieważ flagowych wyrobów firmy, m.in. modeli polskich fiatów, syrenek, warszaw, starów, nie produkuje nikt inny na świecie. Także dlatego klientami firmy są dziś bogaci i spełnieni zawodowo mężczyźni z najróżniejszych zakątków świata – od Szwajcarii po Kalifornię.
Jednym z rozwijających się rynków zbytu Tololoko są Stany Zjednoczone. - W USA na początku modele kupowali polscy emigranci, którzy osiągnęli stabilność finansową i zaczęli budować swoje kolekcje. Teraz są to już rdzenni amerykanie, którzy znajdują u nas alternatywę dla wiecznie powtarzalnych modeli. Na przykład model pantery znajdziemy u 10 firm, willisa jeepa u 200 firm, ale nikt nie robi warszawy, poloneza, czy syrenki – mówi bielski biznesmen, który ze swojej pasji w ciągu sześciu lat uczynił nie tylko dobrze prosperujący biznes, ale i życiową filozofię. Walczy bowiem nie tylko z niszą rynkową, ale przede wszystkim ze stereotypami, jakie narosły przez lata wokół kolekcjonowania modeli.
- Wielu mężczyzn ukrywa przed kobietami swoją słabość do modeli, bo boją się stereotypu, który za nią podąża. My z tej słabości robimy cnotę. Ekscentryczną, luksusową pasję, w której uczestniczyć mogą także kobiety, chcące obdarować swojego mężczyznę, czymś naprawdę unikalnym – mówi Anatol Gacek.
Modelki diamenty i jazz
A jak można męską słabość przemienić w cnotę? Na przykład tworząc najlepsze modele na świecie. W 2007 r. taką nagrodę przyznawaną przez niemiecki "Modell Fan Magazine" zdobył stworzony w Tololoko model polskiego transportera opancerzonego „Rosomak“. Nagroda, która w świecie modelarskim jest równoważna filmowemu Oskarowi, pociągnęła za sobą zamówienia z całego świata: Japonii, Australii, Argentyny czy Stanów Zjednoczonych. Niemieccy kolekcjonerzy doceniają głównie modele samochodów ciężarowych. Te, które powstają w Tololoko wyróżniają się ogromnym kunsztem w odwzorowaniu filigranowych detali często pomijanych przez masowych producentów.
Tololoko do tej pory stworzyło ponad 70 modeli aut, licząc wszystkie wersje i odmiany. Np. poczciwą Warszawę, czy Fiata 125 p. w wersji milicyjnego radiowozu, ambulansu czy taksówki. Historia firmy zaczęła się od pierwszej Polskiej makiety kolejową. – Nigdzie nie mogłem kupić taboru kolejowego z lat 50, czy 60, więc postanowiłem zbudować go sam – wspomina Anatol Gacek.
Modele lokomotyw to zresztą do dziś w Manufakturze produkty z najwyższej kolekcjonerskej półki. Powstają wyłącznie na konkretne zamówienie. Klient uzgadnia z manufakturą detale: oznakowanie, okres historyczny i region z którego ma pochodzić dany model. Na gotowe dzieło – np. lokomotywę Ol49 – trzeba czekać nawet do ośmiu miesięcy i kosztuje ono, zależenie od wyposażenia ok. 7 tysięcy złotych. Na cenę wpływa ilość detali, których może być nawet 800. Natomiast ceny modeli aut, które powstają szybciej, wahają się od 50 do 300 zł.
Anatol Gacek zapewnia, że dzieła, które wychodzą z manufaktury warte są zarówno swojej ceny, jak i oczekiwania. - Oczekiwanie na model jest jak czekanie na rozkosz. Luksusowy model jest jak dwunastoletnia whiskey, na którą warto poczekać – przekonuje Anatol Gacek.
Cena i najwyższa jakość wykonania (cały proces budowania modelu w Tololoko odbywa się ręcznie) powoduje, że właściciel Tololoko chce prezentować swoje „dzieła sztuki technicznej“ w ekskluzywnej oprawie. W najbliższym czasie powstaje seria zdjęć z udziałem modelki, firma zamierza też prowadzić rozmowy z jubilerami, którzy chcieliby prezentować - np. na zdjęciach - biżuterię, diamenty, czy drogie zegarki w „towarzystwie“ modeli z Bielska. Prezentacje modeli mają też towarzyszyć koncertom jazzowym.
Także dlatego hasło, które promuje firmę brzmi: „Powiedz że ją kochasz i chcesz... lokomotywę“.
Linki do zdjęć modeli:
http://www.flickr.com/photos/tololoko/sets/72157619051562237/
http://www.flickr.com/photos/tololoko/sets/72157622761239940/
http://www.flickr.com/photos/tololoko/3716977646/
Dodatkowe informacje: www.tololoko.pl
***
Anatol Gacek, biznesmen z Bielska-Białej jest z wykształcenia pianistą. Zespół ludzi zakochanych w polskiej motoryzacji, którzy potrafią opracować i wykonać miniaturki polskich aut o najwyższej światowej jakości zaczął tworzyć w 2002 r. Tak powstała firma Tololoko - spełnienie marzeń wielu kolekcjonerów.
